Kolejna tragiczna rewelacja odslaniajaca dzialania zbrodniczego systemu obiegla Polske. Lata bezkarnej egzystencji roznej masci sluzb zarowno specjalnych jak i politycznych dawaly nieograniczona wladze owczesnym adwersarzom. Dzisiaj ich praktyki staja sie od czasu do czasu wiedza publiczna. Czy jednak stosownie do dokonywanych odkryc podazaja rowniez konsekwencje? Najczesciej pozostaj bezkarni. Sluzby umiejetnie wykorzystywaly slabosci i potkniecia nie tylko swoich funkcjonariuszy w kraju, potrafily rowniez zagospodarowac wyjezdzajacych w tamtych latach z Polski. Czy rozne nagonki, szybkie akcje znieslawiania, zaskakujace zachowania i postepowania niektorych osob w Polonii nie byly i nie sa ciagle odrabianiem zaleglosci w stosunku do tamtej rzeczywistosci? wg
NASZ DZIENNIK
Piatek, 5 grudnia 2008, Nr 284 (3301)
Dzial: Polska
Rok przed zamordowaniem ksiedza Jerzego Popieluszki jego oprawca Grzegorz Piotrowski zabil kobiete. Sprawe zatuszowano prawdopodobnie na polecenie Czeslawa Kiszczaka, owczesnego szefa Ministerstwa Spraw Wewnetrznych
Parasol Kiszczaka
Grzegorz Piotrowski, funkcjonariusz Sluzby Bezpieczenstwa, naczelnik grupy
"D" IV Departamentu MSW, zajmujacego sie walka z Kosciolem, kierujacy grupa
oprawcow, ktora w bestialski sposob zamordowala ks. Jerzego Popieluszke,
powinien odpowiadac przed sadem nie za jedno, a dwa zabojstwa. Nieco ponad rok
przed zabojstwem kaplana Piotrowski na jednej z ulic Warszawy zabil kobiete. Z
materialow, do ktorych dotarlismy, wynika, ze cala sprawa zostala zatuszowana.
Zapewne na polecenie MSW, ktorym wowczas kierowal Czeslaw Kiszczak. Spreparowano
akta nigdy nieprowadzonego prokuratorskiego postepowania, na podstawie ktorego
falszywie uznano, ze sprawa "potracenia ze skutkiem smiertelnym" nie ma cech
przestepstwa. Dokumenty wskazuja jednak, ze sprawie ostatecznie "ukrecono leb"
dopiero kilka miesiecy po zamordowaniu ks. Jerzego Popieluszki. Niewykluczone,
ze byla to nagroda za zabojstwo kaplana.
Dokumenty i informacje, do ktorych dotarlismy, wskazuja na calkowita bezkarnosc
wysokich ranga funkcjonariuszy SB, zwlaszcza tych uwazanych za zaufanych
wspolpracownikow owczesnego szefa MSW Czeslawa Kiszczaka. Ale takze na fakt, ze
na kilka miesiecy przed zamordowaniem ks. Jerzego Popieluszki w rekach
kierownictwa MSW znalazly sie dokumenty, ktore mogly nie tylko zrujnowac
swietnie zapowiadajaca sie kariere Piotrowskiego w SB, ale tez poslac go na
kilka lat za kraty. Czy Piotrowskiemu zagwarantowano bezkarnosc w zamian za
zabojstwo kaplana? A moze wykorzystano kwity, by zapewnic sobie jego calkowite
posluszenstwo mocodawcom z resortu?
- Mozna przyjac taka hipoteze, ze sprawa nigdy nie trafila do prokuratury, bo
byla takim straszakiem, srodkiem nacisku na Piotrowskiego. Z drugiej strony
moglo to swiadczyc, ze Piotrowski byl tak cenny dla MSW, iz byl chroniony, wlos
mu z glowy nie mogl spasc - mowi nasz informator zwiazany z Instytutem Pamieci
Narodowej.
Jak udalo sie nam ustalic, do zdarzenia doszlo 4 sierpnia 1983 roku w Warszawie.
Pedzacy z zawrotna predkoscia jedna z ulic warszawskiej dzielnicy Marymont
samochod prowadzony przez Grzegorza Piotrowskiego potraca przechodzaca przez
jezdnie Marianne Kosinska. Kobieta ginie na miejscu. Nie wiadomo, czy
Piotrowski, ktory wedlug nieoficjalnych informacji wracal z narady SB, byl
wowczas trzezwy. Dokumentacja calej sprawy o numerze RSD-1344/83, przechowywana
dotad w archiwach Komendy Stolecznej Policji w Warszawie, zostala wybrakowana w
2004 roku. Nadzor nad MSW sprawowali wowczas politycy SLD. W Wydziale Ochrony
Informacji Niejawnych i Archiwum Komendy Stolecznej Policji zachowal sie tylko
lakoniczny protokol brakowania nr 68.
Wiecej swiatla na cala sprawe rzuca Rejestr Sledztw i Dochodzen Wydzialu Ruchu
Drogowego Komendy Stolecznej MO z 1983 roku. Z zapisow wynika, ze dopiero dzien
pozniej, 5 sierpnia 1983 r., o wypadku, w ktorym Marianna Kosinska poniosla
smierc, zawiadomiono milicje.
W Rejestrze Sledztw i Dochodzen Wydzialu Ruchu Drogowego Komendy Stolecznej MO
znalazla sie informacja, jakoby dochodzenie w sprawie "wypadku ze skutkiem
smiertelnym" z udzialem Grzegorza Piotrowskiego wszczeto trzy dni pozniej - 8
sierpnia 1983 roku. Jak wynika z naszych informacji, zadnego sledztwa nie bylo,
a trzy dni zwloki od chwili wypadku wystarczyly Ministerstwu Spraw Wewnetrznych,
ktorym kierowal wowczas Czeslaw Kiszczak, do roztoczenia parasola ochronnego nad
kapitanem SB Grzegorzem Piotrowskim. Na trop falszerstwa udalo nam sie wpasc
dzieki rzekomej decyzji prokuratury z 30 listopada 1983 roku, ktora miala ponoc
"umorzyc postepowanie z powodu braku cech przestepstwa". Sygnatura sprawy, w
ktorej miala byc rzekomo wydana korzystna dla Piotrowskiego decyzja prokuratury,
to 2DS. 2458/83. Tymczasem, jak ustalilismy w Prokuraturze Rejonowej Warszawa
Mokotow, wlasciwej dla prowadzenia postepowania ze wzgledu na miejsce zdarzenia,
nigdy sprawy o takiej sygnaturze nie prowadzono. To mozna stwierdzic bez cienia
watpliwosci. Repetytorium dla 2DS. w 1983 roku w tej prokuraturze konczylo sie
na pozycji 2123/83.
- Sprawa jest bardziej zagmatwana. Sygnatura prokuratorska jest falszywa,
Prokuratura Mokotow o niczym nie wie. Taka sprawa nigdy nie byla tam prowadzona
- przyznaje jeden z naszych informatorow zwiazany z wymiarem sprawiedliwosci.
Zapis o rzekomym sledztwie i decyzja prokuratury prawdopodobnie zostaly
sfalszowane jeszcze w komendzie stolecznej policji, niewykluczone, ze na
polecenie Ministerstwa Spraw Wewnetrznych. Piotrowski wowczas byl juz szefem
specjalnej grupy zajmujacej sie zwalczaniem Kosciola katolickiego, uwazany byl
tez za jednego z najbardziej zaufanych ludzi Kiszczaka.
- Sprawa wymaga wnikliwego zbadania, moze sie bowiem okazac, ze wladza trzymala
Piotrkowskiego materialami obciazajacymi w szachu i zawarla z nim uklad. Bardzo
mozliwe, ze w zwiazku z materialem, ktory go obciazal, byl gotowy wykonac kazde
zadanie i zlecenie. Jest to calkiem prawdopodobne i trzeba sie zastanowic, kto
mial wowczas mozliwosc w MSW podjecia takiej decyzji i ustalic, czy taka
ewentualnosc byla badana w sledztwie dotyczacym zlecenia zabojstwa ks. Jerzego
Popieluszki - uwaza Zbigniew Ziobro, byly minister sprawiedliwosci.
Zatuszowanie zabojstwa kobiety bylo o tyle latwe, ze Marianna Kosinska,
mieszkajaca przy ul. Stepinskiej w Warszawie, byla kobieta samotna, jedyna jej
blizsza rodzine stanowila odwiedzajaca ja sporadycznie kuzynka. Dzis nikt z
rodziny Kosinskich na Stepinskiej juz nie mieszka, w miejscu, gdzie kiedys
zameldowana byla pani Marianna, znajduja sie lokale wynajmowane przez prywatne
instytucje.
Czy sprawie ukrecono leb, by chronic Piotrkowskiego, szefa grupy "D" IV
Departamentu MSW, czy tez wykorzystano pretekst, by zapewnic sobie calkowite
posluszenstwo kapitana SB? Wedlug naszych informatorow, obie ewentualnosci sa
mozliwe.
Zdaniem Antoniego Macierewicza, w latach 1991-1992 szefa MSW, takie dzialania
moga wskazywac na parasol ochronny roztoczony nad Piotrowskim przez kierownictwo
resortu.
- Nie jest to przeciez jedyna bezbolesnie zakonczona dla niego sprawa.
Przypominam, ze byla jeszcze kwestia kont zagranicznych tego esbeka - mowi
Macierewicz.
W archiwach przy sfingowanej informacji o umorzeniu postepowania w tej sprawie w
zwiazku z "brakiem cech przestepstwa" widnieje data 30 listopada 1983 roku.
Niecaly rok pozniej Piotrowski wraz z Waldemarem Chmielewskim i Leszkiem Pekala
uprowadzaja, torturuja, a nastepnie morduja ks. Jerzego Popieluszke, kapelana
"Solidarnosci".
Wojciech Wybranowski
www.naszdziennik.pl
http://www.naszdziennik.pl/bpl_index.php?typ=po&dat=20081205&id=po01.txt